Koniec ery hamburgera
Jeśli chcemy żyć zdrowo, a nie możemy zmienić szybkiego tempa życia, nasza pierwsze postanowienie to: pożegnanie z fast foodami.
Różnica pomiędzy wartością energetyczną produktu przygotowanego w domowych warunkach, a tego samego produktu zrobionego w barze szybkiej obsługi, jest naprawdę duża. Weźmy frytki: 100 g ugotowanych ziemniaków ma około 60 kcal. Tyle samo frytek, to aż kilkaset kalorii więcej, przy czym większość z nich pochodzi z samego tłuszczu, na którym są smażone. Jeżeli olej, którego używa się do przygotowania tego „dania”, nie jest codziennie wymieniany, zaczynają uwalniać się z niego groźne dla zdrowia substancje zwiększające ryzyko zachorowania na miażdżycę lub nowotwory.
– "Regularne spożywanie posiłków z barów szybkiej obsługi nie wpływa korzystnie na organizm. Prowadzi raczej do otyłości, miażdżycy, chorób serca i wątroby, zwiększa ryzyko wystąpienia niektórych nowotworów. Takie dania zawierają dużo tłuszczów, w tym bardzo szkodliwych izomerów transkwasów tłuszczowych i węglowodanów, natomiast są ubogie w witaminy, błonnik pokarmowy i składniki mineralne - uprzedza Aneta Czerwonogrodzka-Senczyna dietetyk Sante, firmy produkującej zdrową żywność.
W USA, co roku z powodu chorób wywołanych otyłością, umiera prawie pół miliona osób (dane Amerykańskiego Towarzystwa Dietetycznego). W większości przypadków otyłość wynika ze stołowania się w barach szybkiej obsługi. Te przerażające statystyki powinny dawać do myślenia i sprawiać, by ludzie obchodzili szerokim łukiem wszystkie „restauracje” zatruwające organizm niezdrową żywnością. Niestety kampanie reklamowe sieciowych snack barów mydlą oczy, choćby przez dołączanie zabawek do zestawów dla dzieci. Sprytne zagrania marketingowe sprawiają, że wiele osób daje się wciągnąć w tę kolorową pułapkę na konsumenta.
Na szczęście moda na zdrowe produkty i zdrowy styl życia od jakiegoś czasu jest rozpowszechniana na całym świecie, również przez polskich celebrytów. Przybyło osób, dla których zdrowe i ekologiczne znaczy cool. Już teraz największe restauracje podające jedzenie na szybko, zaczynają wprowadzać do menu zdrową żywność, np. sałatki. W Wielkiej Brytanii w sieciowych barach pojawiły się nawet Eko – burgery z fasoli.
Alternatywą dla fast fodów jest też inny trend - gotowanie w gronie znajomych. Towarzysko-kulinarne spotkania stanowią atrakcję dla większości osób do 30. roku życia. Pichcenie traktujemy jako twórcze połączenie przyjemnego z pożytecznym, a nie codzienną konieczność.
W zachowaniu zdrowego stylu życia nie chodzi o to, aby odbierać sobie wszystkie przyjemności i tracić wiele godzin w kuchni. Na co dzień warto jednak jeść raczej gotowane niż smażone posiłki, owoce, dużo warzyw, ryby i produkty zbożowe – takie jak na przykład otręby owsiane Sante – które zawierają dużo błonnika, witamin i minerałów.
Warto też przeprosić się z kanapkami, bo zrobiona w domu grahamka z serem i kiełkami, będzie o wiele zdrowsza niż hamburger.
2011-01-13




